Pojechałem na halę, gdzie miałam odbyć trening z dziewczynami. Jak zawsze zawodnicy Resovii właśnie kończyli. Przywitałam się ze wszystkimi.
-A gdzie Tomek?-zapytałam Ignaczaka
-Nie przyszedł dzisiaj-odrzekł libero
-Kurde-powiedziałam pod nosem, jednak zapomniałam, że Krzysiek ma uszy słonia.
-Czekaj, czekaj... on Cię wczoraj odwiózł do domu, czy wy coś?-przetrwałam mu
-Nie, to znaczy...-wkopałam się
-Chodź usiądziemy, wiesz, że mi możesz powiedzieć wszystko?-musiałam się komuś wygadać i chyba Igła był odpowiednią osobą.
-Ja i Tomek... wczoraj, wczoraj coś zaiskrzyło, niby tylko pocałunek, ale było w nim to "coś"-uśmiechnęłam się do siebie, po czym spojrzałam na Krzyśka, który ledwo powstrzymywał się od śmiechu.
-No i co? Mów dalej
-Co dalej? Dalej nic nie ma, kazałam mu wyjść. Wiesz nie wiem czego ja się boję, może tego, że znowu się zawiode?, że jemu chodzi tylko o jedno-posmutniałam, co zauważył siatkarz.
-Z mojej strony mogę Ci powiedzieć, że Tomek to chyba zwariował na twoim punkcie, gada tylko o tobie, kocha Cię Laura, a ty go kochasz?-zapytał Ignaczak
-Nie pomogłeś-wstałam i wyszłam z hali, zupełnie zapominając, o tym, że zaraz przyjdą dziewczyny.
-Co ja wogóle robię?-powiedziałam do siebie. Przed chwilą myślałam, że nie czuję nic do Tomka, a teraz? Teraz to ja już sama nie wiem.
Wróciłam do dziewczyn, poszło nam nadzwyczajnie szybko i dobrze. Wyszłam z hali około godziny 18:00 postanowiłam, że pójdę do Thomasa porozmawiać. Po 15 minutach byłam pod jego mieszkaniem.
-Dobra weź się w garść-zacisnęłam pięści i zapukałam do drzwi, które otworzyły się po kilku sekundach.
-Cześć-powiedziałam, chyba wybrałam zły moment, bo siatkarz mając buzię pełną jedzenia pokazał tylko gestem, że mogę wejść, nie powiem wyglądał tak..., tak słodko.
Nie minęło 5 sekund, a zaraz przywitał mnie jego pies "Brutal", nie wiem czemu Tomek, go tak nazwał? Przecież to był mały, słodki piesek.
-Lubi Cię-powiedział przyjmujący połykając jedzenie
-No wiem, i ja też go lubię-wzięłam psa na ręce -Tomek przyszłam z tobą porozmawiać o tym co się wczoraj stało
-Daj spokój wygłupiłem się, najlepiej o tym zapomni-rzekł Jaeschke
-A może ja nie chce-chłopak popatrzył na mnie i wtedy dotarło do mnie co powiedziałam. Cała ja najpierw mówię, potem myślę.
Dobrze, że Thomas mnie znał, przynajmniej wiedział, że powiedziałam to "przez przypadek".
-Napijesz się czegoś?-zapytał
-Herbaty-odpowiedziałam i usiadłam na kanapie, rozglądając się po pokoju. Mieszkanie typowego samotnego faceta, wszędzie porozwalane ciuchy, brudno i jeszcze zabawki psa, uśmiechnęłam się pod nosem. Po 10 minutach dołączył do mnie Thomas i moja herbata. Nikt się nie odzywał, a jak przyszło co do czego, to odezwaliśmy się jednocześnie, przeznaczenie?-pomyślałam
-Ty pierwsza-rzekł siatakrz
-Chciałam Cię przeprosić, jeżeli dałam ci jakieś sygnał, nie chce teraz pakować się w nowy związek. Boję się, że znowu się zawiode i będę cierpieć? Rozumiesz?-zapytałam, on nic nie odpowiedział tylko patrzył się przed siebie.
-Halo? Tomek? Ziemia-pomachałam mu ręką przed twarzą
-Laura, rozumiem, że to dla Ciebie za szybko, ale czy kiedyś?-on mnie naprawdę kocha, a ja? Ja może też go kocham, tylko boję się do tego przyznać, w końcu tylko przy nim czuję się taka szczęśliwa i swobodna.
-Dobra koniec tematu-zakończył przyjmujący. Siedziałam u niego dojść długo, rozmawialiśmy, żartowaliśmy jak kiedyś. Uwielbiałam jego poczucie humoru, jego uśmiech. W pewnym momencie "Brutal" wskoczył mi na plecy.
-Aaaa-krzyknąłam, przywracając się na Tomka
-Brutal-powiedział przez śmiech Jaeschke. Ściągnął psa z moich pleców i spojrzał mi w oczy, przez chwilę zapadła niezręczna cisza. Niegdy nie spodziewałabym się, że to ja zrobię ten pierwszy krok, że to ja pierwsza go pocałuje, ale chciałam tego.
Thomas nie pewnie zaczął rozpinać moją koszulę, robił to bardzo powoli, tak jakby czekał na to, aż zaraz wstane i wyjdę.
-Nie bój się-szepnęłam mu do ucha
-Ja się boję?-uśmiechął się
Teraz był znacznie pewniejszy siebie, wziął mnie na ręce i zniósł do sypialni.
Nie wiedziałam co się ze mną dzieję, przecież przed chwilą powiedziałam mu, że nic z tego nie będzie, a teraz pakuje mu się do łóżka. Pytanie czy będę tego żałować?. Tomek w każdym swoim ruchu był czuły i ostrożny bardzo mi to imponowało.
-Kocham Cię-powiedział za nim zamknęłam oczy, pewnie większość dziewczyn powiedziało by to samo, ale ja nie czułam tego "czegoś". Wiedziałam, że bardzo ranie Tomka, na którym w jakimś innym seansie mi zależało.
*Perspektywa Thomasa*
Czułem, że coś jest nie tak, gdyby nie było Laura chociaż raz by się uśmiechała. Może posunąłem się za daleko, ale nie, przecież ona chciała tego. Nie wiem kiedy, ale zmęczony tymi wszystkimi myślami zasnąłem, mając przy sobie kobietę mojego życia.
Obudziłem się około godziny 06:30, Laury już nie było. Pomyślałem, że pewnie poszła przygotowywać śniadanie, poszedłem do kuchni, jednak tam jej nie było.
-Laura-krzyknąłem, nikt nie odpowiedział -Uciekła?-powiedziałem do siebie. Zobaczyłem, że na stoliku leży jakaś kartka.
"Przepraszam Cię Tomek, ale nie mogłam zostać, czuję się podle, tak jak bym Cię wykorzystała. Mam wrażenie, że to Mikołaj już na zawsze będzie mężczyzną mojego życia, wiem że mnie kochasz, ale spróbuj zapomnieć. Chciałabym abyś był moim przyjacielem, chce mówić Ci o moich odczuciach, chce się tobie wypłakiwać, ale CHYBA nigdy Cię nie pokocham, tak... tak jak Mikołaja.
Przepraszam
Laura
P.S Było cudownie i jeszcze raz bardzo Cię przepraszam.
-Cześć Tomek, będziesz na treningu? Uprzedzam, że Kowal jest zły-usłyszałem głos Piotrka
-Tak będę, będę-powiedziałem obojętnie
-Coś się stało?-zapytał środkowy
-Przyjedź do mnie pogadamy-musiałem z kimś porozmawiać
Po 30 minutach Pit zjawił się u mnie w mieszkaniu.
-Siema stary-przywitałem się z Nowakowskim i zaprowadziłem do salonu
-Laura była u ciebie?-zapytał trzymając w ręku jej notes, którego najwidoczniej zapomniała
-Aaa daj spokój-usiadłem załamany na kanapie
-Uuuuu czyli było coś ten tego-środkowy podniósł brwi
-No było, ale co z tego, jak rano już jej nie było i zostawiła tylko to-podałem mojemu przyjacielowi list.
-Odpuść-rzekł po przeczytaniu
-Nie mogę Piotrek, nie potrafię, jeszcze ta noc, kurde stary...-schowałem twarz w dłoniach
-Ja myślę, że ona po pewnym czasie zrozumie co do Ciebie czuję, tylko muszisz trochę odpuścić, nie możesz się jej narzucać i co najważniejsze nie przepraszaj jej, bo to ona zawiniła-postanowiłem wziąść sobie te rady do serca.
Razem z Piotrkiem pojechaliśmy na trening, a następnie postanowiłem trochę odreagować i wybrać się na imprezę.
*Perspektywa Laury*
Nie miałam się komu wypłakać, miałam dużo przyjaciół, ale wszyscy znali Tomka i zaraz zaczęli by nas swatać, a tego nie chciałam. Postanowiłam zrobić sobie kilka dni przerwy od Rzeszowa i wróciłam do rodzinnego miasta. Zadzwoniłam do mojej koleżanki, z którą przyjaźniłam się jak jeszcze mieszkałam w Kielcach. Co prawda ona znała moją sytuacją, bo codziennie rozmawiałyśmy, ale osobiście Tomka nie poznała, więc mogłam jej powiedzieć dosłownie wszystko.
-Cześć kochana-mocno mnie przytuliła
Julka zaparzyła herbatę.
-To odpowiadaj-zaczęła...
-Jestem beznadziejna-odrzekłam
-To już wiem, a można jakieś szczegóły?-rzekła upijając herbatę
-Poszłam do niego, bo chciałam porozmawiać, jak dawnej tak o wszystkim i na początku tak było, dopiero pod koniec, nie wiem, chciałam tego, pocałowałam go no i dokończ sobie sama-...
-Dlaczego uciekłaś?-zapytała Jula
-Bo..., jak się obudziłam, to zrozumiałam, że go nie kocham i tylko go ranie, napisałam list i wyszłam, ale teraz w sumie żałuję, bo może jakbym powiedziała mu to prosto w twarz, było by inaczej
-A Mikołaj? Co z nim?-spytała moja przyjaciółka
-To skończony debil, jeszcze dzisiaj pojechałam do niego, rozumiesz?... -rozpłakałam się... pojechałam bo miałam wyrzuty sumienia, że go zdradziłam, pojechałam i co zobaczyłam? Jego i te jego lafirynde, całowali się, byli szczęśliwi, to wyszłam, uciekłam, znowu...-i tak oto z wiecznie uśmiechniętej dziewczyny stałam się zwykłą beznadziejną dziewczyną, która rani wszystkich do okoła.
-Bidulka moja, zrobimy eksperyment chodź!!! -zaproponowała Julia
-Co? Jaki eksperyment? Co ty znowu wymyśliłaś?-złapała mnie za rękę i zaprowadziła na balkon
-I co mam skakać?-zapytałam uśmiechając się
-Nie, krzyknij, że nie kochasz Tomka-zaskoczyła mnie, to było jak wyzwanie w grę w butelkę, ale w sumie cała Julka, dziecinna, uśmiechnięta w jedym zdaniu ciesząca się życiem.
-Tak robią dzieci-odparałam
-Wyrzuć z siebie, to że go nie kochasz? Tak nie robią dzieci, -śmieszyła mnie ta sytuacja, no bo kto normalny tak robi?
-Nie koch... nie zrobię tego-przerwałam w połowie zdania
-Czyli go kochasz widzisz? Laura kocha Tomka, Laura kocha Tomka-zaczęła krzyczeć tak głośno, że w Rzeszowie mogli by ją usłyszeć
-Zamknij się!, ile ty masz lat?-zapytałam wchodząc z powrotem do mieszkania
-21 i wiesz, że to nie była zabawa dla małych dzieci, studjuje psychologię to wiem-to mnie zaskoczyła
-Studiujesz i nic mi nie powiedziałaś?-rozmawialiśmy bardzo długo, aż gdzieś około godziny 02:00, o ile dobrze spojrzałam na zegarek, padłyśmy ze zmęczenia.
*Perspektywa Thomasa*
Impreza, jak każda inna. Dziewczyny, alkohol, głośna muzyka. Wszyscy do okoła szczęśliwi, no prawie. Nie minęły 2 godziny, a ja już chciałem opuścić ten lokal. Zastanawiałem się co teraz robi Laura, może płacze?, a może właśnie jest szczęśliwa?.
-Będę się zbierał-powiedziałem do Piotrka
-No co ty już? Zawsze zostawałeś najdłużej-wiem, że Pit chciał dobrze, ale dla mnie chyba najlepiej by było, gdybym posiedział sobie sam w domu.
-Nie moje klimaty-szukałem wymówki
-Ta jasne, widzisz tą dziewczę?-wskazał na jakąś brunetke
-Nie wiesz, ślepy jestem-odpowiedziałem oschle
-No to do niej zagadaj
-Przestań... wiesz co czuję do Laury-Nowakowski naprawdę nie rozumiał, że ja nie umiem zapomnieć o Laurze i byle jaka brunetka mi w tym nie pomorze.
-Ty, postaw się w mojej sytuacji, co byś zrobił gdyby Ola powiedziała Ci, że Cię nie kocha i nigdy nie pokocha?-niepotrzebnie się uniosłem
-Sorry, nie żeby coś, ale moje zdanie w tej sprawie znasz-rzekł środkowy, a ja zacząłem kierować swoje kroki w stronę mieszkania.
*Perspektywa Laury*
Obudziłam się około 10:00, zeszłam na dół
-O wstałaś nareszcie-rzekła Julia
-Mogłaś mnie obudzić-odrzekłam
-Nie miałam serca-uśmiechała się
-Wracasz dzisiaj do Rzeszowa i jedziesz do Tomka-rozkazała moja przyjaciółka
-Dzisiaj nie, jutro, bo muszę odwiedzić jeszcze mamę
-Dobrze, ale pamiętaj... kochasz...-pokazała rękę, abym dokończyła
-Julkę-zaśmiałam się
-Też, ale bardziej Tomka-mówiąc to podeszła do mnie i zaczęła stukać mnie po głowie -I wbij to sobie to tego twojego łba-dokończyła
-A co jeżeli on już zmienił zdanie, po tym co zrobiłam?-obawiałam się, że teraz to ja mogę zostać odtrącona
-Jak kocha to poczeka-Julka puściła mi oczko i podała kubek z kawą
-Oby...-wzdychnęłam
-------------
Rozdział 4. Przepraszam, że musieliście tak długo czekać. Jak wam się podobał rozdział to zostawcie po sobie jakiś ślad. 😃
Pozdrawiam!!! Czekajcie na następny
