Ostatni czas nie należał do najlepszych. Ciągle kłótnie z Mikołajem, z dziewczynami z zespołu, do tego Resovii nie szło najlepiej, co prwada wygrywali, ale tracili punkty z teoretycznie słabszymi rywalami.
Ale jak to w życiu, są wzloty i upadki. Ja zawsze żyję z świadomością, że po czymś złym musi nastąpić dobre i niestety na odwrót.
Tak było i tym razem, po kolejnej w ostatnim czasie kłótni z moim chłopakiem, zajrzałam na moją skrzynkę e-mailową, treści które tam zobaczyłam bardzo mnie ucieszyły, otóż dostałam się na moje wymarzone studia. Był powód do świętowania, więc trzeba było skorzystać. Zaprosiłam całą "paczkę" przyjaciół na małą imprezę, chociaż kto to wie czy ona będzie mała?.
W lepszym humorze, postanowiłam zadzwonić do Mikołaja i po raz kolejny załagodzić konflikt
-Cześć, możesz rozmawiać?-zapytałam
-Tak-odparł
-Przepraszam Cię za rano, ostatnio źle się czuję i nie mam humoru, ale dostałam się na studia i robię imprezę więc przychoź-uśmiechnąłam się
-Nie mogę jestem zajęty, przykro mi-powiedział oschle, a ja po raz kolejny się na nim zawiodłam i zaczęłam zastanawiać się dlaczego ja jeszcze z nim jestem?, skoro nie mam w nim oparcia.
-Nie jasne, nic się nie stało, cały czas mnie olewasz-rozłączyłam się
A miało być tak pięknie...
Kochałam Mikołaja, ale jak tak miał wyglądać nasz związek, to ja się na to nie piszę. Cały dzień spędziłam na przygotowaniach do wieczoru.
Około godziny 18:00 przyszli pierwsi goście.
-Hejka, kochana gratki!!!-przywitała mnie Monika-narzeczona Fabiana
I tak kolejni, i kolejni... Impreza powoli się rozkręcała. Miałam ochotę porządnie zaszaleć, upić się do nieprzytomności i zapomnieć o wszystkich problemach.
Wszystko było super, aż do tańca z Thomasem .
-Pięknie wyglądasz-odparł przyjmujący, pierwsza moja myśl (Jesteś pijany), ale nie był. Nic nie odpowiedziałam, tylko starałam się nie utrzymywać kontaktu wzrokowego.
-A gdzie masz Mikołaja?-musiał? Czy on naprawdę go aż tak nie lubi?
-Nie ma, nie widzisz?-zdenerwowałam się
-Laura, spójrz mi w oczy-nie wiedziałam do czego zmierza, ale podniosłam głowę
-Czy ty myślisz, że on teraz siedzi gdzieś załamany waszą kłótnią? Oczywiście, że nie, pewnie bzyka jakąś laskę-rzekł, a do moich oczu zaczęły napływać łzy
-Przestań-krzyknęłam
-Odkąd zaczęłaś się z nim spotykać, jesteś inna, nie jesteś już taka radosna-miałam dojść tej całej konwersacji
-Wiesz co ja uważam, że odkąd ty się w nim pojawiłeś, to mam same problemy-wcale tak nie myślałam, a wręcz przeciwnie, nienawidziłam siebie za te słowa, tym bardziej, że Thomas zdenerwowany, zaczął się szykować do wyjścia.
-Jezu, przepraszam, ja wcale tak nie myślę, powiedziałam tak, bo byłam zdenerwowana-próbowałam się tłumaczyć
-Czy ty nie widzisz, że ja chce Ci pomoć, chce dla Ciebie jak najlepiej? Twój związek z Mikołajem to fikcja
-Znowu zaczynasz?-zapytałam
-Właśnie o tym mówię, cały czas go bronisz, jakby naprawdę Cię kochał to by teraz tutaj był i świętował razem z tobą-miał rację, ja tak naprawdę chyba nigdy nie byłam w prawdziwym związku z Mikołajem
-Wiem, masz racje-spuściłam głowę i zaczęłam płakać. Czułam na sobie politowany wzrok siatakrza.
-No chodź -odrzekł i mocno mnie do siebie przytulił
-Idziemy na spacer?-zaproponował
-Oki-nie zważając na gości opuściłam swoje mieszkanie, przecież mnie nie okradną...chyba.
Przemierzaliśmy puste ulice rzeszowskiego parku. Kilka razy wyczułam intencję Tomka, kiedy chciał mnie objąć, albo złapać za rękę. Nie mogłam sobie pozwolić na takie gesty, bo Mikołaj nadal był moim chłopakiem i co najważniejsze nadal go kochałam i miałam wrażenie, że nigdy nie przestanę.
-Laura?-usłyszałam czyjś głos, odwróciłam się i ujrzałam Mikołaja
-Mikołaj? Co ty tutaj robisz-Thomas momentalnie się do mnie zbliżył, tak jakby wyczuwał niebezpieczeństwo.
-To chyba ja powinien zadać Ci to pytanie, miałaś mieć imprezę, a widzę, że ty tu sobie jakieś schadzki urządzasz-odrzekł
-Licz się ze słowami-wtrącił się Jaeschke
-A co? Teraz to ty jesteś jej rycerzem?-znaczyło się robić nie ciekawie
-A nawet jeśli to co?, przecież ty jej nie kochasz-Tomek zaczynał przegniać
-Thomas przestań-krzyknęłam
-Dobra wiesz co, twój wybór, tylko nie przychodź do mnie potem się żalić-"no i nie zamierzam "-pomyślałam. Przez głupią zazdrość straciłam mojego najlepszego przyjaciela. Czasami tak jest, że miłości nie można odwzajemnić, tylko szkoda, że Thomas tego nie rozumiał.
-Mikołaj, powiedz mi czy ty mnie jeszcze kochasz? I czy wogóle kiedyś kochałeś?-zapytałam
-Laura, guptasie, no pewnie, że tak, ostatnio miałem gorszy okres, ale myślę, że teraz wszystko wyjdzie na prostą-odrzekł mój chłopak i razem wróciliśmy do mojgo mieszkania, gdzie impreza była gruba. Chyba nikt nie zauważył, że przez pewnien czas mnie nie było i, że wróciłam z Mikołajem zamiast z Tomkiem.
*Kilka dni później*
Nareszcie wszystko wyglądało tak jak powinno, no prawie, bo Thomas unikał mnie jak ognia, nie odbierał telefonów, nie odpowiadał na sms-y, a na hali udawał, że mnie nie widzi. To było takie dziwne uczucie, bo kiedyś wydawało mi się, że drugich takich przyjaciół jak my nie ma nigdzie i że nasza przyjaźń przetrwa wszystko, ale jak widać bliska przyjaźń pomiędzy kobietą, a mężczyzną nie istnieje.
Była środa Mikołaj wrócił bardzo zdenerwowany do domu.
-Jezu Maria co się stało?-zapytałam
-Mój ojciec zdradza moją matkę-co? zatkało mnie, oni zawsze wydawali się parą idealną, ale jak widać pozory mylą.
-Nie wiem co mam Ci powiedzieć-zbliżyłam się do niego
-Co ty możesz wiedzieć, przecież ty...-nie dokończył, przerwał spoglądając na moją twarz.
-No tak co ja mogę wiedzieć, skoro ja przez całe życie nie miałam ojca-odrzekłam po czym wybiegłam z domu.
Ojca straciłam mając 8 lat, pamiętam do dziś dzień w którym odszedł. Następnego dnia miała być moja komunia, mój tata był w ten dzień w szpitalu. Kilka minut przed moim małym świętem, a właściwie dużym, bo w końcu kumnie ma się tylko raz w życiu, zadzwonił telefon. Do dziś często w nocy słyszę słowa mojej mamy "Tato nie żyje ". Nie lubiłam jak ktoś wymiawia przez mnie słowo "tata", czułam wtedy straszny ból, takie ukłucie w sercu. Do dnia dzisiejszego moim marzeniem jest zobaczyć jeszcze kiedyś mojego ojca, którego pamiętam właściwie tylko ze zdjęć.
Aby odreagować stres wybrałam się nad moją ulubioną rzeczkę, a właściwie jeziorko.
-Thomas?-zauważyłam, że siedzi tam znana mi sylwetka
-Laura-odpowiedział i zapadła cisza -Znowu pokłóciłaś się z Mikołajem?-zapytał siatakrz. Miałam swój honor, który nie raz mi w życiu przeszkodził.
-Nie porostu sobie przyszłam-odrzekłam
-Znam Cię i wiem, że przychodzisz tutaj tylko wtedy gdy się posprzeczacie-brawo!!!, znał mnie jak nikt inny
-A ty ? A ty czemu tu siedzisz?-zamieniłam temat
-Napewno nie z twojego powodu-rzucił mi ostre spojrzenie i odszedł
-Thomas!!!-krzyknęłam, jednak nawet się odwrócił.
Tak bardzo chciałam, aby mnie przytulił, powiedział, że wszystko będzie dobrze, tak jak to było kiedyś.
*Perspektywa Thomasa*
Oczywiście, że byłem tam z powodu Laury, nie mogę patrzeć na to jak męczy się z Mikołajem, może ona go kocha, ale on jej napewno nie. Muszę skończyć naszą znajomość, bo nie potrafię się ze nią od tak przyjaźnić. Pytanie tylko czy będę potrafił o niej zapomnieć.
-------
Oddaję wam 2, coś tam sklecilam. Obiecuję, że trójka będzie ciekawsza i będzie się więcej dzieło
Pozdrawiam 😃
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz