środa, 29 czerwca 2016

Rozdział 7

Dojść niechętnie, jak zawsze wstałam z łóżka. Pogoda jaka była za oknem, tylko mnie dobiła. Ciemne chmury i deszcz, który wydawało się, że będzie padał wiecznie. Pozytyw dzisiejszego dnia był taki, że wyjeżdżałam do Krakowa na Memoriał. Uwielbiałam spędzać czas z chłopakami, traktowałam ich jak przyjaciół, na których zawsze mogę liczyć.
Zbliżała się godzina 10:00.
-Czas wyjeżdżać-powiedziałam do swojego psa, oczywiście jego nie mogłam zabrać, został skazany na los mojej, swojej sąsiadki.
Po 3 godzinach jazdy moim zajebistym samochodem, po tych najprostszych polskich drogach (sarkazm) dotarłam pod krakowski hotel.
-Może pomóc?-usłyszałam głos Wojtka
-Nie, dziękuję-odparłam
Włodarczyk dotrzymywał mi towarzystwa
-O mamy obok siebie pokój-rzekł zadowoleny przyjmujący
-Super-puściłam mu sztuczny uśmiech
-Coś nie masz humoru-stwierdził
-A ktoś w taką pogode ma humor?-zapytałam
-Słyszałam, że jesteś dobra w sprawach "komputerowych"-rzekł Włodarczyk
-A konkretnie, o co chodzi?-zapytałam
-O filmik
-Wpadni później, wiesz gdzie mnie szukać-puściłam mu oczko i zamknęłam drzwi.
Była godzina 14:00, w USA jest poranek, pomyślałam. Zadzwoniłam do Tomka
-Cześć obudziłam Cię?-zapytałam
-Tak-uwielbiałam jego zaspany głos
-I o to mi chodziło, nie no przepraszam, to śpi dalej-chciałam się rozłączyć
-Zwariowałaś? Z tobą mógłbym rozmawiać nawet w środku nocy. Wszystko u Ciebie okej?-spytał
-Bywało lepiej-posmutniałam -Nie mam motywacji
-To ja Ci ją dam. Pojedziesz na mistrzostwa, dasz z siebie 100% i spotkamy się w Rio. Przez miesiąc będziemy razem, już Ci lepiej?-zapytał
-O wiele-wcale nie było, ale co miałam powiedzieć?.
Wyjżałam za okno. Słońce nieśmiało zaczęło wyłaniać się zza chmur. Stwierdziłam, że to dobry moment na spacer.
Przechodząc przez puste korytarze hotelu napotkałam Piotrka.
-Gdzie idziesz?-zapytał
-Przejść się, idziesz ze mną-kogo jak kogo, ale jego towarzystwo odpowiadało mi jak nikgo innego.
-Pewnie, chodź, pogadamy jak dawnej-objął mnie ramieniem, tak po przyjacielsku oczywiście.
Przemierzaliśmy przez niewątpliwie bardzo ładne ulice miasta, nie mogło obyć się bez selfie, który natychmiast wylądowało na naszych instagramach.
-A teraz mów co Cię gnębi-usiedliśmy na ławce
-Nic-dobrze wiedziałam, że tak nasza rozmowa się nie zakończy
-Mi możesz powiedzieć wszystko, u mnie jak w sejfie
-Czyli jak ktoś zgadnie kod, to wszystko mówisz?-uśmiechałam się
-Niee
-Tomka nie ma i jakoś mi tak dziwnie pusto-zaczęłam
-W domu?
-W domu, sercu, ogólnie. Przez te 4 miesiące bardzo się do niego przywiązałam, boję się, że znowu popełnie błąd. Nie wiem co on robi tam w Ameryce
-Tomek Cię kocha i na pewno Cię nie zdradzi, jeżeli o to chodzi. Pamiętam jak jeszcze byłaś z Mikołajem, jak przychodził do mnie i się żalił. Mówił, że on by Ciebie nigdy nie skrzywdził, bo twoje łzy są dla niego jak śmierć. Wtedy to brzmiało dojść śmiesznie, ale wcale takie nie było
-A wiedziałeś jego tatuaż?-uśmiechałam się
-Tak i na prawdę bardzo go za to podziwiam, musi być pewien swoich uczuć skoro sobie go zrobił. To dorosły facet, który wie co czuję, a nie kapryśny nastolatek-słuchałam go uważnie
-Ty, nie myślałeś kiedyś, aby zostać psychologiem albo mentalistą?
-Nie, dam Ci jeszcze radę. Uważaj na Włodarczyka-zdziwiło mnie to, ale skoro Nowakowski tak uważał, to nie mogłam tego zlekceważyć, bo zaliczało by się to do grzechów ciężkich a nawet bardzo ciężkich, o ile takie są.
Gdy wróciliśmy oby dwoje udaliśmy się na trening, on na siatkówki, a ja na taneczny. Wykończona wróciłam do swojego pokoju. Marzyłam tylko o tym, aby wziąść kompiel i nareszcie porządnie się wyspać.
Usłyszałam puknie do drzwi.
-Świetnie, po prostu świetnie, idelany moment, nie mógł pięć minut później-powiedziałam zła, ponieważ ktoś przerwał mi chwilę relaksu.
*Perspektywa Wojtka*

-Już idę, chwila-krzyknęła, chyba jej w czymś przeszkodziłem
-A to ty-rzekła przecierając głowę ręcznikiem, nie muszę dodawać, że wyglądała pięknie i jeszcze bardziej pociągająco.
-Każdemu otwierasz w takim stroju-zapytałem
-Nie, tylko pokojówce, no i Tomkowi-specjalnie podkreśliła jego imię, tak jakby chciała mi dać do zrozumienia, że jest już zajęta
-Rozgość się, a ja pójdę się przebrać
-Jak dla mnie, możesz jak zostać
-Oj Włodarczyk, Włodarczyk, grabisz sobie-zagroziła mi palcem i weszła do łazienki.
Po 15 minutach już nieco bardziej ogarnięta wyszła.
-No to w czym mam Ci pomóc?-spytała siadając koło mnie
-Ładnie pachniesz-odrzekłem
-Zaraz z tąd wyjdziesz
*Perspektywa Laury*

Dobrze wiedziałam, że Wojtek nie przyszedł tutaj w sprawie komputera, ale miał w tym zupełnie inny cel. A stwierdziłam to po tym, że na tych "filmach" znał się dużo lepiej ode mnie. Kiedy chciałam wstać nasze ciała znajdowały się naprawdę blisko, a szczególnie tawrze. Wojtek miał takie piękne brązowe oczy, zupełnie inne niż Thomas, ogólnie nie było w nich nic podobnego do siebie. Siatkarz przewrócił mnie na placy.
-Co ty robisz?-spytałam, gdy zaczął zbliżać swoją twarz
-Przestań!!, ja mam chłopaka
-Ale obecnie go tutaj nie ma, no nie masz ochoty się zabawić? Przecież nikt się o tym nie dowie-rzekł niewątpliwie podnieconym głosem
-Nie, nie mam i proszę Cię idź już, jak nie chcesz mieć problemów-Nowakowski miał rację, trzeba na niego uważać.
Przyjmujący posłusznie opuścił mój pokój. Nie wiem co się ze mną wtedy działo, ale z trudem powstrzymałam się od tego pocałunku, miałam taką ogromną chęć spróbowania czegoś nowego. Zdawałam sobie sprawę, jakie mogą być tego konsekwencje. Tomek mógłby mi tego nie wybaczyć, a przecież to jego kochałam.
          "Przepraszam"
~Napisał przyjmujący
Napisać to łatwo, ale powiedzieć to już nie.
*2 dni później*

Rozpoczął się memoriał, wszyscy byli szczęśliwi. Polska wygrała mecz, my zrobiłyśmy całkiem dobre show. Wszystko było idealnie.
-Dobrze grałeś-powiedziałam do Włodarczyka
-Jak zawsze-skromny
-No nie wiem-zgrywałam się
-Słuchaj, przepraszam, za to co było kilka dni temu-rzekł przyjmujący
-Spoko, już zaponiałam
-Naprawdę? Tak szybko?, a wydawało mi się, że chciałaś tego, ale pomyślałaś o Tomku i zrezygnowałaś-dokładnie tak było, ale nie mogłam się przyznać
-To źle Ci się wydawało i mam do Ciebie prośbę-odparłam
-Co tylko zechcesz-coraz bardziej mnie wkurzał
-Znajdź sobie inny obiekt zainteresowań
-To nie będzie takie proste-szepnął mi na ucho, gdy zobaczył, że zbliża się do nas Nowakowski.
Westchnąłam głęboko. Muszę trzymać się od niego daleko, bo jak tak dalej pójdzie to w końcu mogę ulec.
-Dałaś czadu-powiedział środkowy
-Dałyśmy, nie tańczyłam sama-uśmiechałnęłam się. Potem ktoś zawołał Piotrka i znowu zostałam sama z Wojtekiem.
-Do mnie się tak ładnie nie uśmiechasz-odprał Włodarczyk
-Bo na mój uśmiech trzeba sobie zapracować, a ty jak narazie zbierasz same minusy-całe szczęście, że zadzwonił mi telefon, bo ta rozmowa zaczęła schodzić na złe tory.
-Cześć kochanie!!-specjalnie powiedziałam głośniej, tak aby dotarło do Wojtka.
-Chyba coś pomyliłaś-rzekła moja przyjaciółka Julia
-Nie, tylko zdaję się mam adoratora i muszę się go pozbyć-odparłam
-Powiedz, że masz chłopaka i po sprawie
-Na nim to chyba nie robi wrażenia-odrzekłam
-Aha, no trudno, przyjeżdżam do Krakowa-ucieszyłam się, przynajmniej nie będę cały czas myślała o Tomku.
Około godziny 21:00 moja przyjaciółka zjawiła się w hotelu i jak to bywa u bab cały wieczór spędziliśmy na platkach.
-Nie tęsknisz za Tomkiem?-tak bardzo nie chciałam poruszać tego tematu.
-Oczywiście, że tęsknię, no ale co mam zrobić on jest tam ja tu i tak przynajmniej do lipca-odparłam
W tym momencie nastąpiła niezręczna cisza.
-Wiesz co ? Czasami to mam takie myśli typu "Po co mi to było?, zakochiwać się w Amerykaninie", przecież od początku wiedziałam, że czekają nas bardzo długie rozłąki
-A Rio? myślisz, że uda Ci się zakwalifikować?-zapytała
-Szczerze? Z Mikołajem miałabym większe szansę, tańczyłam z nim od 4 latach, a z Rafałem niecałe pół roku, ale kto nie ryzykuje nie pije szampana.
-Apropo Mikołaja, rozmawiałam z nim i mówił, że żałuję tego co się stało, wie, że szansę na to aby do Ciebie wrócić są zerowe, ale nie ukrywał, że liczy na to, abyście nadal razem tańczyli-zamurowało mnie
-Phi, on o chyba zgupiał, a Tomek to by oszalał z zazdrości-rzekłam
-Ale sama mówiłaś, że z nim masz większe szansę
-Zapomnij-zakończyłam temat
Po 30 minutach oby dwie wstałyśmy z łóżek.
-Jakie plany na dzisiaj?-zapytała Julia
-Mecz, mecz i jeszcze raz mecz-odpowiedziałam
-A po meczu imprezka-cała Juleczka
*Przed meczem*

-Jezu, uważaj jak chodzisz!!!-krzyknęłam, kiedy wszystkie kartony, które znajdowały się na moich rękach, teraz leżały na podłodze
-Przepraszam-usłyszałam znajomy głos -Mikołaj? A co tutaj robisz?-nie powiem, serce zabiło mi trochę mocniej, w końcu to Mikołaj był moją pierwszą wielką miłością.
-Przyjechałem na mecz-nic się nie zmienił, ten sam piękny uśmiech i blask w oczach STOP!!! TO PRZESZŁOŚĆ- skarciłam się w myślach

Szybkie 3:0 i po meczu wróciłam do hotelu, gdzie była już Jula.
-Ubieraj to-ledwo zamknęłam drzwi-pomyślałam




-Chyba Cię pogięło, Thomas by mnie zabił-odrzekłam
-A ty myślisz, że on tam sobie grzecznie siedzi?-rzekła moja przyjaciółka
-Ejjj-krzyknęłam
-No dobrze, przepraszam, on Cię kocha i pewnie teraz siedzi i płacze za tobą-wredota
-Znajdź sobie faceta, zakochaj się, to się dowiesz jak to jest
-Dzisiaj mam taki zamiar-szybko dałam się przekonać i po 45 minutach byłam gotowa.
*W klubie*

Julia bawiła się znakomicie, co chwila zmieniała partnerów, widać, że była w swoim żywiole, w przeciwieństwie do mnie, bo ja tylko siedziałam przy barze.
-Patrz, znowu się spotykamy-zaskoczył mnie Wojtek
-Niestety-powiedziałam pod nosem
-Dlaczego ty mnie tak nie lubisz? Chodź zatańczymy-widać było i czuć, że Włodarczyk jest pijany, a to nie wróżyło nic dobrego.
-Pięknie wyglądasz-rzekł przytulony do mnie
-Wojtek, proszę Cię, ja nie mam ochoty, na taniec, a już na pewno nie z tobą-lekko go odsunęłam
-Wyluzuj się trochę, ja wiem masz chłopaka, uświadamiasz mi to na każdym kroku, ale on jest daleko i nie wieżę, że nie chodzi na imprezy i nie wyrywa lasek
-On nie jest tobą-zabrałam swoją torebkę i wybiegłam z hotelu.
-Zajrzyj czasami na insta-usłyszałam jeszcze głos przyjmującego. Nie wiedziałam o co mu chodzi, bo fakt faktem trochę zaniedbałam ostatnio internety.
Wróciłam do hotelu, szybko się ogarnęłam i wyjęłam telefon. Rzeczywiście na profilu Tomka było kilka nowych zdjęć
-Ładuj się cholera jasna-miałam ochotę rozwalić ten telefon.
Nie było w nich nic nadzwyczajnego, wszystkie ze zgrupowania. Jeszcze jak to ja miałam w swoim zwyczaju sprawdzać oznaczenia, teraz to był błąd. Zdjęcia jakieś brunetki, która obejmuje mojego chłopak hasztag #holiday i buziaki. I ten uśmiech Tomka, nie widać było, żeby za mną tęsknił. Z resztą nie dzwonił od trzech dnii. Z ciekawości to ja zadzwoniłam do niego. Oczywiście nie odbierał. Usunęłam ze łzami w oczach. Czyżbym kolejny raz popełniła błąd?.

-------------
Beznadziejna... 😩 Jednak nie mam weny.




poniedziałek, 20 czerwca 2016

Rozdział 6

Przez ostatnie trzy miesiące bardzo zbliżałam się do Tomka. Przy jego boku zawsze czułam się bezpieczna, ale przede wszystkim szczęśliwa. Niestety, zbliżał się czas, w którym Thoams będzie musiał wyjechać do USA. Jakoś nie mogłam dopuścić do siebie myśli, że mam nie widzieć się ze swoim chłopakiem przez ponad miesiąc. Byłam pewna, że jak przetrwamy ten czas, to razem przejdziemy już przez wszystkie trudności.
-Idziemy się przejść? Muszę Ci coś pokazać-zapytał Jaeschke
-Jasne 5 minut i jestem gotowa-jak powiedziałam, tak zrobiłam. Jako że byliśmy nad morzem postanowiliśmy wybrać się na plażę.
Chodziliśmy około 20 minut brzegiem morza, rozmawiając właściwie o niczym.
-Co takie takiego miałeś mi pokazać?-zapytałam
Tomek podciągnął rękaw swojej bluzy, a moim oczom ukazał się tatuaż "Laura, miłość mojego życia " tylko po angielsku.
-Tomek!!!-krzyknąłam -Ale ty jesteś głupi-zaśmiałam się -To jest prawdziwie?-spytałam
-No oczywiście-odparł siatkarz
-Ale mnie zaskoczyłeś, a co jeśli nam się nie uda?, tatuaż zostanie Ci do końca życia
-Co mam nam się nie udać? Laura, to będę miał na zawsze, tak samo jak Ciebie-nie wiem, naprawdę nie wiem, jak on to robi, że doprowadza mnie do stanu, w którym czuję się tak jakbym mogła latać.
-Kocham Cię-odrzekłam całując go
Wszystko było takie piękne, że aż za piękne. Czy można mieć w życiu dosłownie wszystko?. Wyglądało na to że tak.
-Tomek, nie chce żebyś wyjeżdżał-rzekłam wtulona w jego tors.
-Wiesz, że muszę, takie jest nasze życie, życie sportowców-odpowiedział spokojnie Thomas
-Boję się-powiedziałam cicho
-Czego??-przyjmujący spojrzał na mnie troskliwym wzrokiem
-Tego, że w USA może poznasz lepszą dziewczynę, zakochasz się w niej, a o mnie zapomnisz-wiem, może trochę przesadzam, ale już tyle razy zostałam skrzywdzona, tyle razy zaufałam, a zostałam zraniona.
-Wątpię żebym w Ameryce poznał jakąś Laure-początkowo nie wiedziałam o co mu chodzi, dopiero po pewnym czasie przypominałam sobie o tatuażu.
-Załatwiłeś się-uśmiechnęłam się -teraz będziesz już zawsze na mnie skazany-odparłam
-I dobrze, chociaż istnieje jeszcze opcja poznania innej Laury tutaj, w Polsce-rzekł z uśmiechem Jaeschke
-Ejjj, to nie było zabawne-udawałam obrażoną
-Oj Laura, Laura kocham Cię -Thoams objął mnie i razem wróciliśmy do hotelu.
*5 dni później*

Nadszedł dzień wyjazdu Tomka. Widziałam po zachowaniu swojego chłopaka, że bardzo cieszy się z powrotu do domu. W sumie to nie ma się co dziwić nie widział się z nimi od dwóch miesięcy. Ciekawa byłam czy jak będzie wracał do mnie też będzie taki radosny. Nie ja już mam paranoję.
-Kochanie możesz się pospieszyć, bo mi samolot odleci-poganiał mnie
-I to chodzi-krzyknęłam ze śmiechem
-Zaraz wyjdę sam-zagroził Tomek
-Masz jeszcze 1,5 godziny, a na lotnisko jest 30 minut drogi, więc nie dramatyzuj, bo zachowujesz się jak byś miał okres-zażartowałam
-Naprawdę? Jestem aż tak nieznośny jak ty?- zapytał
-Gorszy, no chodź, pośpiesz się, bo przecież przed nami godzina drogi-droczyłam się
-Jak, przecież mówiłaś, że 30 minut-zabawne było patrzenie na jego bezradną minę
-Ale ja prowadzę-powiedziałam i szybko zbiegłam po schodach
-O nie ja!!!-krzyknął siatakrz, który dogonił mnie dopiero przy samochodzie
-Z taką kondycją to my się zobaczymy dopiero w październiku-bo wtedy Thoams wraca do Rzeszowa
-Będzie mi tego bardzo brakować-pierwszy raz dzisiaj zobaczyłam w jego oczach smutek.
-Mi też, a nie przepraszam mi bardziej-wsiedliśmy do samochodu
Mimo wszystko humor mi dzisiaj dopisywał, przynajmniej tak to wyglądało z mojej perspektywy, bo ze strony Thoamsa byłam po prostu wredna, ale tyle radości sprawiało mi patrzenie na jego przerażoną, zmartwioną twarz, że nie mogłam się powstrzymać i zaczęłam udawać, że samochód nie chce odpalić.
-Nieeee, Lauraaa-krzyknął Tomek i wysiadł z samochodu, a ja wybuchłam śmiechem odpalając prawidłowo auto. Jaeschke aktorsko przewrócił oczami i z powrotem usiadł na miejscu pasażera.
-Czemu to robisz?-zapytał
-Chce, aby te minuty trwały wiecznie-odpowiedziałam
Niestety one zamiast się opóźniać, pędziły jak szalone. Tak bardzo nie lubiłam pożegnań, że najchętniej to uciekła bym stamtąd bez żadnego "pa", "cześć", "do zobaczenia "
-Obiecaj mi, że będziesz dzwonił codziennie- popatrzyłam na niego
-Codzienne, kilka razy-uśmiechnął się chłopak
-Osiągnąłeś swój cel-rzekłam
-O czym mówisz?
-Od samego początku robiłeś wszystko, abym się w tobie zakochała i udało Ci się to z podwójną skutecznością. Nie możesz mnie teraz zranić, bo nigdy Ci tego nie wybaczę-poczułam, że kąciki moich oczu robią się wilgotne.
-Nie jestem takim debliem jak Mikołaj i nigdy nie pozwolę na to abyś przezemnie płakała-rzekł patrząc mi w oczy, jego wzrok był pełen prawdy, a mój lenku.


-Muszę iść-oderwałam się od niego
-Pamiętaj, że Cię kocham-dodał
-Ja Ciebie też-pocałowałam do ostatni raz i zniknął gdzieś w oddali.
Nie minęło nawet 5 minut a ja już za nim tęskniłam i kolejnie zły zaczęły lecieć po moich policzkach.
        "Nie płacz już, proszę, pamiętasz co Ci przed chwilą powiedziałem?"
Dobra Laura czas wziąść się w garść, w końcu nie wszystko kręci się wokół Tomka. Zbliżają się mistrzostwa świata, a potem marzenia, czyli olimpiada. Jak to mówi mój ulubieniec Kubiak "Bez treningów nie ma wyników".
*3 dni później*

Wzięłam sobie słowa kapitana dojść głęboko do serca. Od dwóch dni nie robie praktycznie nic innego oprócz treningów z Robertem. To pomagało mi zapomnieć o tym, że nie ma tu Tomka i być może teraz siedzi koło niego jakaś inna dziewczyna. Nie stop Thoams mnie kocha.
Kiedy wyszłam z hali poczułam, że wpadam na jakiegoś olbrzyma.
-Przepraszam zamyśliłam się -rzekłam
-No proszę, jednak są na tym świecie dziewczyny, które nie wpadają na Ciebie celowo, prosząc o to, abyś je przeprosił-odparł siatkarz
-Ponoć jestem wyjątkowa Panie Włodarczyk-specjalne podkreśliłam jego nazwisko
-Zawsze możemy się przekonać, to co kawa?-szybki jest
-Przykro mi, ale jestem zajęta-szybko ucięłam temat, chociaż nie powiem, że gdyby nie Jaeschke to z chęcią bym się umówiła, ale ja już mam swojego księcia.
-Ale w jakim sensie jesteś zajęta?-zapytał Wojtek z cwanym uśmiechem
-W każdym Wojtek, w każdym -krzyknęłam z oddali i znowu ujrzałam ten wyjątkowy uśmiech.
Wróciłam do domu, ucięłam jeszcze krótką pogawędkę z Tomkiem, po której szybko zasnęłam.
Około godziny 10:00 byłam pod halą, gdzie miałam odbyć trening z dziewczynmi. Jako, że zbliżał się memoriał musiałyśmy wziąść się ostro do pracy.
-Ooo dzień dobry-przywitał mnie Włodarczyk
-Witam
-Co ty tutaj właściwie robisz? Często Cię widuję-rzekł siatakrz
-My przeszliśmy na TY?-zapytałam
-Przepraszam, co Pani tutaj robi?-uśmiechnął się Wojtek
-Laura jestem i prowadzę grupę tańczną, która będzie tańczyła na meczach-odrzekłam
-Mhm, a ty też będziesz tańczyć?-podniósł kącik ust
-A i owszem
-Włodi!!! Koniec podrywu, a tak wogóle to mówiłeś, że za zajęte się nie bierzesz-Pit i jego riposta
-Kiedy tak mówiłem?-zaśmiał się, a my razem z nim
-Ty Laura też uważaj, bo numer do Tomka mam, wystarczy jeden telefon-środkowy pogroził mi palcem
-Okej to ja wolę nie ryzykować
*Perspektywa Wojtka*

-Jaki Tomek?-zapytałem Piotrka
-Stary co ty insta nie masz?
-Jaeschke?
-Bawro
-Aha czyli obecnie go nie ma-pomyślałem, a właściwie powiedziałem, niestety
-Wojtek? Co ty kombinujesz?-zapytał Pit
-Jaaaa?? Nic -odpowiedziałem
-Nie zaliczysz Włodarczyk i trzymaj się od niej z daleka-powiedział Nowakowski
-To nie będzie takie łatwe-szepnąłem
Żadna dziewczyna nie zrobiła na mnie takiego wrażenia jak Laura, może i miała chłopaka, ale nie w Polsce, co już stawiało mnie w komfortowej sytuacji
-Ty Wronka, znasz tą Laurę?-zapytałem
-Nie zaliczyłem JESZCZE, jeżeli o to pytasz-zaśmiał się Andrzej
-A ty tylko o jednym-przewróciłem oczami
-A ty niby nie?
-Są w życiu ważniejsze sprawy niż łóżko-sam nie wierzyłem, że to powiedziałem
-Czyżbyś się zakochał? Chłopaki Włodi się zakochał-krzyknął środkowy, a mój wzrok skierował się na Nowakowskigo
-Zamknij ryj, wlace nie-zaprzeczyłem
-Trochę Cię znam stary-wróciliśmy do treningu. W między czasie na halę weszła Laura i inne dziewczyny. Laura cały czas się śmiała, wygupiała, było widać, że jest we właściwym miejscu i robi to co kocha.


--------
Powracam !!!
Przepraszam za taką dłuuuugą przerwę. Obiecuję, że się poprawię i rozdziały będę co tydzień. Z końcem szkoły przyszła mi wena, to chyba dobrze Xd tzn. Zależy dla kogo
Wojtek dużo namisza, obiecuję.
Buziaki 😘