-Idziemy się przejść? Muszę Ci coś pokazać-zapytał Jaeschke
-Jasne 5 minut i jestem gotowa-jak powiedziałam, tak zrobiłam. Jako że byliśmy nad morzem postanowiliśmy wybrać się na plażę.
Chodziliśmy około 20 minut brzegiem morza, rozmawiając właściwie o niczym.
-Co takie takiego miałeś mi pokazać?-zapytałam
Tomek podciągnął rękaw swojej bluzy, a moim oczom ukazał się tatuaż "Laura, miłość mojego życia " tylko po angielsku.
-Tomek!!!-krzyknąłam -Ale ty jesteś głupi-zaśmiałam się -To jest prawdziwie?-spytałam
-No oczywiście-odparł siatkarz
-Ale mnie zaskoczyłeś, a co jeśli nam się nie uda?, tatuaż zostanie Ci do końca życia
-Co mam nam się nie udać? Laura, to będę miał na zawsze, tak samo jak Ciebie-nie wiem, naprawdę nie wiem, jak on to robi, że doprowadza mnie do stanu, w którym czuję się tak jakbym mogła latać.
-Kocham Cię-odrzekłam całując go
Wszystko było takie piękne, że aż za piękne. Czy można mieć w życiu dosłownie wszystko?. Wyglądało na to że tak.
-Tomek, nie chce żebyś wyjeżdżał-rzekłam wtulona w jego tors.
-Wiesz, że muszę, takie jest nasze życie, życie sportowców-odpowiedział spokojnie Thomas
-Boję się-powiedziałam cicho
-Czego??-przyjmujący spojrzał na mnie troskliwym wzrokiem
-Tego, że w USA może poznasz lepszą dziewczynę, zakochasz się w niej, a o mnie zapomnisz-wiem, może trochę przesadzam, ale już tyle razy zostałam skrzywdzona, tyle razy zaufałam, a zostałam zraniona.
-Wątpię żebym w Ameryce poznał jakąś Laure-początkowo nie wiedziałam o co mu chodzi, dopiero po pewnym czasie przypominałam sobie o tatuażu.
-Załatwiłeś się-uśmiechnęłam się -teraz będziesz już zawsze na mnie skazany-odparłam
-I dobrze, chociaż istnieje jeszcze opcja poznania innej Laury tutaj, w Polsce-rzekł z uśmiechem Jaeschke
-Ejjj, to nie było zabawne-udawałam obrażoną
-Oj Laura, Laura kocham Cię -Thoams objął mnie i razem wróciliśmy do hotelu.
*5 dni później*
Nadszedł dzień wyjazdu Tomka. Widziałam po zachowaniu swojego chłopaka, że bardzo cieszy się z powrotu do domu. W sumie to nie ma się co dziwić nie widział się z nimi od dwóch miesięcy. Ciekawa byłam czy jak będzie wracał do mnie też będzie taki radosny. Nie ja już mam paranoję.
-Kochanie możesz się pospieszyć, bo mi samolot odleci-poganiał mnie
-I to chodzi-krzyknęłam ze śmiechem
-Zaraz wyjdę sam-zagroził Tomek
-Masz jeszcze 1,5 godziny, a na lotnisko jest 30 minut drogi, więc nie dramatyzuj, bo zachowujesz się jak byś miał okres-zażartowałam
-Naprawdę? Jestem aż tak nieznośny jak ty?- zapytał
-Gorszy, no chodź, pośpiesz się, bo przecież przed nami godzina drogi-droczyłam się
-Jak, przecież mówiłaś, że 30 minut-zabawne było patrzenie na jego bezradną minę
-Ale ja prowadzę-powiedziałam i szybko zbiegłam po schodach
-O nie ja!!!-krzyknął siatakrz, który dogonił mnie dopiero przy samochodzie
-Z taką kondycją to my się zobaczymy dopiero w październiku-bo wtedy Thoams wraca do Rzeszowa
-Będzie mi tego bardzo brakować-pierwszy raz dzisiaj zobaczyłam w jego oczach smutek.
-Mi też, a nie przepraszam mi bardziej-wsiedliśmy do samochodu
Mimo wszystko humor mi dzisiaj dopisywał, przynajmniej tak to wyglądało z mojej perspektywy, bo ze strony Thoamsa byłam po prostu wredna, ale tyle radości sprawiało mi patrzenie na jego przerażoną, zmartwioną twarz, że nie mogłam się powstrzymać i zaczęłam udawać, że samochód nie chce odpalić.
-Nieeee, Lauraaa-krzyknął Tomek i wysiadł z samochodu, a ja wybuchłam śmiechem odpalając prawidłowo auto. Jaeschke aktorsko przewrócił oczami i z powrotem usiadł na miejscu pasażera.
-Czemu to robisz?-zapytał
-Chce, aby te minuty trwały wiecznie-odpowiedziałam
Niestety one zamiast się opóźniać, pędziły jak szalone. Tak bardzo nie lubiłam pożegnań, że najchętniej to uciekła bym stamtąd bez żadnego "pa", "cześć", "do zobaczenia "
-Obiecaj mi, że będziesz dzwonił codziennie- popatrzyłam na niego
-Codzienne, kilka razy-uśmiechnął się chłopak
-Osiągnąłeś swój cel-rzekłam
-O czym mówisz?
-Od samego początku robiłeś wszystko, abym się w tobie zakochała i udało Ci się to z podwójną skutecznością. Nie możesz mnie teraz zranić, bo nigdy Ci tego nie wybaczę-poczułam, że kąciki moich oczu robią się wilgotne.
-Nie jestem takim debliem jak Mikołaj i nigdy nie pozwolę na to abyś przezemnie płakała-rzekł patrząc mi w oczy, jego wzrok był pełen prawdy, a mój lenku.
-Muszę iść-oderwałam się od niego
-Pamiętaj, że Cię kocham-dodał
-Ja Ciebie też-pocałowałam do ostatni raz i zniknął gdzieś w oddali.
Nie minęło nawet 5 minut a ja już za nim tęskniłam i kolejnie zły zaczęły lecieć po moich policzkach.
"Nie płacz już, proszę, pamiętasz co Ci przed chwilą powiedziałem?"
Dobra Laura czas wziąść się w garść, w końcu nie wszystko kręci się wokół Tomka. Zbliżają się mistrzostwa świata, a potem marzenia, czyli olimpiada. Jak to mówi mój ulubieniec Kubiak "Bez treningów nie ma wyników".*3 dni później*
Wzięłam sobie słowa kapitana dojść głęboko do serca. Od dwóch dni nie robie praktycznie nic innego oprócz treningów z Robertem. To pomagało mi zapomnieć o tym, że nie ma tu Tomka i być może teraz siedzi koło niego jakaś inna dziewczyna. Nie stop Thoams mnie kocha.
Kiedy wyszłam z hali poczułam, że wpadam na jakiegoś olbrzyma.
-Przepraszam zamyśliłam się -rzekłam
-No proszę, jednak są na tym świecie dziewczyny, które nie wpadają na Ciebie celowo, prosząc o to, abyś je przeprosił-odparł siatkarz
-Ponoć jestem wyjątkowa Panie Włodarczyk-specjalne podkreśliłam jego nazwisko
-Zawsze możemy się przekonać, to co kawa?-szybki jest
-Przykro mi, ale jestem zajęta-szybko ucięłam temat, chociaż nie powiem, że gdyby nie Jaeschke to z chęcią bym się umówiła, ale ja już mam swojego księcia.
-Ale w jakim sensie jesteś zajęta?-zapytał Wojtek z cwanym uśmiechem
-W każdym Wojtek, w każdym -krzyknęłam z oddali i znowu ujrzałam ten wyjątkowy uśmiech.
Wróciłam do domu, ucięłam jeszcze krótką pogawędkę z Tomkiem, po której szybko zasnęłam.
Około godziny 10:00 byłam pod halą, gdzie miałam odbyć trening z dziewczynmi. Jako, że zbliżał się memoriał musiałyśmy wziąść się ostro do pracy.
-Ooo dzień dobry-przywitał mnie Włodarczyk
-Witam
-Co ty tutaj właściwie robisz? Często Cię widuję-rzekł siatakrz
-My przeszliśmy na TY?-zapytałam
-Przepraszam, co Pani tutaj robi?-uśmiechnął się Wojtek
-Laura jestem i prowadzę grupę tańczną, która będzie tańczyła na meczach-odrzekłam
-Mhm, a ty też będziesz tańczyć?-podniósł kącik ust
-A i owszem
-Włodi!!! Koniec podrywu, a tak wogóle to mówiłeś, że za zajęte się nie bierzesz-Pit i jego riposta
-Kiedy tak mówiłem?-zaśmiał się, a my razem z nim
-Ty Laura też uważaj, bo numer do Tomka mam, wystarczy jeden telefon-środkowy pogroził mi palcem
-Okej to ja wolę nie ryzykować
*Perspektywa Wojtka*
-Jaki Tomek?-zapytałem Piotrka
-Stary co ty insta nie masz?
-Jaeschke?
-Bawro
-Aha czyli obecnie go nie ma-pomyślałem, a właściwie powiedziałem, niestety
-Wojtek? Co ty kombinujesz?-zapytał Pit
-Jaaaa?? Nic -odpowiedziałem
-Nie zaliczysz Włodarczyk i trzymaj się od niej z daleka-powiedział Nowakowski
-To nie będzie takie łatwe-szepnąłem
Żadna dziewczyna nie zrobiła na mnie takiego wrażenia jak Laura, może i miała chłopaka, ale nie w Polsce, co już stawiało mnie w komfortowej sytuacji
-Ty Wronka, znasz tą Laurę?-zapytałem
-Nie zaliczyłem JESZCZE, jeżeli o to pytasz-zaśmiał się Andrzej
-A ty tylko o jednym-przewróciłem oczami
-A ty niby nie?
-Są w życiu ważniejsze sprawy niż łóżko-sam nie wierzyłem, że to powiedziałem
-Czyżbyś się zakochał? Chłopaki Włodi się zakochał-krzyknął środkowy, a mój wzrok skierował się na Nowakowskigo
-Zamknij ryj, wlace nie-zaprzeczyłem
-Trochę Cię znam stary-wróciliśmy do treningu. W między czasie na halę weszła Laura i inne dziewczyny. Laura cały czas się śmiała, wygupiała, było widać, że jest we właściwym miejscu i robi to co kocha.
--------
Powracam !!!
Przepraszam za taką dłuuuugą przerwę. Obiecuję, że się poprawię i rozdziały będę co tydzień. Z końcem szkoły przyszła mi wena, to chyba dobrze Xd tzn. Zależy dla kogo
Wojtek dużo namisza, obiecuję.
Buziaki 😘

EJ EJ tylko niech LAURA TOMKA NIE ZDRADZI!!! Bo cię znajdę i się policzymy :* Ehhh... pożegnania. Też ich nie znoszę. Czekam na kolejny buziak :*
OdpowiedzUsuń