poniedziałek, 20 czerwca 2016

Rozdział 6

Przez ostatnie trzy miesiące bardzo zbliżałam się do Tomka. Przy jego boku zawsze czułam się bezpieczna, ale przede wszystkim szczęśliwa. Niestety, zbliżał się czas, w którym Thoams będzie musiał wyjechać do USA. Jakoś nie mogłam dopuścić do siebie myśli, że mam nie widzieć się ze swoim chłopakiem przez ponad miesiąc. Byłam pewna, że jak przetrwamy ten czas, to razem przejdziemy już przez wszystkie trudności.
-Idziemy się przejść? Muszę Ci coś pokazać-zapytał Jaeschke
-Jasne 5 minut i jestem gotowa-jak powiedziałam, tak zrobiłam. Jako że byliśmy nad morzem postanowiliśmy wybrać się na plażę.
Chodziliśmy około 20 minut brzegiem morza, rozmawiając właściwie o niczym.
-Co takie takiego miałeś mi pokazać?-zapytałam
Tomek podciągnął rękaw swojej bluzy, a moim oczom ukazał się tatuaż "Laura, miłość mojego życia " tylko po angielsku.
-Tomek!!!-krzyknąłam -Ale ty jesteś głupi-zaśmiałam się -To jest prawdziwie?-spytałam
-No oczywiście-odparł siatkarz
-Ale mnie zaskoczyłeś, a co jeśli nam się nie uda?, tatuaż zostanie Ci do końca życia
-Co mam nam się nie udać? Laura, to będę miał na zawsze, tak samo jak Ciebie-nie wiem, naprawdę nie wiem, jak on to robi, że doprowadza mnie do stanu, w którym czuję się tak jakbym mogła latać.
-Kocham Cię-odrzekłam całując go
Wszystko było takie piękne, że aż za piękne. Czy można mieć w życiu dosłownie wszystko?. Wyglądało na to że tak.
-Tomek, nie chce żebyś wyjeżdżał-rzekłam wtulona w jego tors.
-Wiesz, że muszę, takie jest nasze życie, życie sportowców-odpowiedział spokojnie Thomas
-Boję się-powiedziałam cicho
-Czego??-przyjmujący spojrzał na mnie troskliwym wzrokiem
-Tego, że w USA może poznasz lepszą dziewczynę, zakochasz się w niej, a o mnie zapomnisz-wiem, może trochę przesadzam, ale już tyle razy zostałam skrzywdzona, tyle razy zaufałam, a zostałam zraniona.
-Wątpię żebym w Ameryce poznał jakąś Laure-początkowo nie wiedziałam o co mu chodzi, dopiero po pewnym czasie przypominałam sobie o tatuażu.
-Załatwiłeś się-uśmiechnęłam się -teraz będziesz już zawsze na mnie skazany-odparłam
-I dobrze, chociaż istnieje jeszcze opcja poznania innej Laury tutaj, w Polsce-rzekł z uśmiechem Jaeschke
-Ejjj, to nie było zabawne-udawałam obrażoną
-Oj Laura, Laura kocham Cię -Thoams objął mnie i razem wróciliśmy do hotelu.
*5 dni później*

Nadszedł dzień wyjazdu Tomka. Widziałam po zachowaniu swojego chłopaka, że bardzo cieszy się z powrotu do domu. W sumie to nie ma się co dziwić nie widział się z nimi od dwóch miesięcy. Ciekawa byłam czy jak będzie wracał do mnie też będzie taki radosny. Nie ja już mam paranoję.
-Kochanie możesz się pospieszyć, bo mi samolot odleci-poganiał mnie
-I to chodzi-krzyknęłam ze śmiechem
-Zaraz wyjdę sam-zagroził Tomek
-Masz jeszcze 1,5 godziny, a na lotnisko jest 30 minut drogi, więc nie dramatyzuj, bo zachowujesz się jak byś miał okres-zażartowałam
-Naprawdę? Jestem aż tak nieznośny jak ty?- zapytał
-Gorszy, no chodź, pośpiesz się, bo przecież przed nami godzina drogi-droczyłam się
-Jak, przecież mówiłaś, że 30 minut-zabawne było patrzenie na jego bezradną minę
-Ale ja prowadzę-powiedziałam i szybko zbiegłam po schodach
-O nie ja!!!-krzyknął siatakrz, który dogonił mnie dopiero przy samochodzie
-Z taką kondycją to my się zobaczymy dopiero w październiku-bo wtedy Thoams wraca do Rzeszowa
-Będzie mi tego bardzo brakować-pierwszy raz dzisiaj zobaczyłam w jego oczach smutek.
-Mi też, a nie przepraszam mi bardziej-wsiedliśmy do samochodu
Mimo wszystko humor mi dzisiaj dopisywał, przynajmniej tak to wyglądało z mojej perspektywy, bo ze strony Thoamsa byłam po prostu wredna, ale tyle radości sprawiało mi patrzenie na jego przerażoną, zmartwioną twarz, że nie mogłam się powstrzymać i zaczęłam udawać, że samochód nie chce odpalić.
-Nieeee, Lauraaa-krzyknął Tomek i wysiadł z samochodu, a ja wybuchłam śmiechem odpalając prawidłowo auto. Jaeschke aktorsko przewrócił oczami i z powrotem usiadł na miejscu pasażera.
-Czemu to robisz?-zapytał
-Chce, aby te minuty trwały wiecznie-odpowiedziałam
Niestety one zamiast się opóźniać, pędziły jak szalone. Tak bardzo nie lubiłam pożegnań, że najchętniej to uciekła bym stamtąd bez żadnego "pa", "cześć", "do zobaczenia "
-Obiecaj mi, że będziesz dzwonił codziennie- popatrzyłam na niego
-Codzienne, kilka razy-uśmiechnął się chłopak
-Osiągnąłeś swój cel-rzekłam
-O czym mówisz?
-Od samego początku robiłeś wszystko, abym się w tobie zakochała i udało Ci się to z podwójną skutecznością. Nie możesz mnie teraz zranić, bo nigdy Ci tego nie wybaczę-poczułam, że kąciki moich oczu robią się wilgotne.
-Nie jestem takim debliem jak Mikołaj i nigdy nie pozwolę na to abyś przezemnie płakała-rzekł patrząc mi w oczy, jego wzrok był pełen prawdy, a mój lenku.


-Muszę iść-oderwałam się od niego
-Pamiętaj, że Cię kocham-dodał
-Ja Ciebie też-pocałowałam do ostatni raz i zniknął gdzieś w oddali.
Nie minęło nawet 5 minut a ja już za nim tęskniłam i kolejnie zły zaczęły lecieć po moich policzkach.
        "Nie płacz już, proszę, pamiętasz co Ci przed chwilą powiedziałem?"
Dobra Laura czas wziąść się w garść, w końcu nie wszystko kręci się wokół Tomka. Zbliżają się mistrzostwa świata, a potem marzenia, czyli olimpiada. Jak to mówi mój ulubieniec Kubiak "Bez treningów nie ma wyników".
*3 dni później*

Wzięłam sobie słowa kapitana dojść głęboko do serca. Od dwóch dni nie robie praktycznie nic innego oprócz treningów z Robertem. To pomagało mi zapomnieć o tym, że nie ma tu Tomka i być może teraz siedzi koło niego jakaś inna dziewczyna. Nie stop Thoams mnie kocha.
Kiedy wyszłam z hali poczułam, że wpadam na jakiegoś olbrzyma.
-Przepraszam zamyśliłam się -rzekłam
-No proszę, jednak są na tym świecie dziewczyny, które nie wpadają na Ciebie celowo, prosząc o to, abyś je przeprosił-odparł siatkarz
-Ponoć jestem wyjątkowa Panie Włodarczyk-specjalne podkreśliłam jego nazwisko
-Zawsze możemy się przekonać, to co kawa?-szybki jest
-Przykro mi, ale jestem zajęta-szybko ucięłam temat, chociaż nie powiem, że gdyby nie Jaeschke to z chęcią bym się umówiła, ale ja już mam swojego księcia.
-Ale w jakim sensie jesteś zajęta?-zapytał Wojtek z cwanym uśmiechem
-W każdym Wojtek, w każdym -krzyknęłam z oddali i znowu ujrzałam ten wyjątkowy uśmiech.
Wróciłam do domu, ucięłam jeszcze krótką pogawędkę z Tomkiem, po której szybko zasnęłam.
Około godziny 10:00 byłam pod halą, gdzie miałam odbyć trening z dziewczynmi. Jako, że zbliżał się memoriał musiałyśmy wziąść się ostro do pracy.
-Ooo dzień dobry-przywitał mnie Włodarczyk
-Witam
-Co ty tutaj właściwie robisz? Często Cię widuję-rzekł siatakrz
-My przeszliśmy na TY?-zapytałam
-Przepraszam, co Pani tutaj robi?-uśmiechnął się Wojtek
-Laura jestem i prowadzę grupę tańczną, która będzie tańczyła na meczach-odrzekłam
-Mhm, a ty też będziesz tańczyć?-podniósł kącik ust
-A i owszem
-Włodi!!! Koniec podrywu, a tak wogóle to mówiłeś, że za zajęte się nie bierzesz-Pit i jego riposta
-Kiedy tak mówiłem?-zaśmiał się, a my razem z nim
-Ty Laura też uważaj, bo numer do Tomka mam, wystarczy jeden telefon-środkowy pogroził mi palcem
-Okej to ja wolę nie ryzykować
*Perspektywa Wojtka*

-Jaki Tomek?-zapytałem Piotrka
-Stary co ty insta nie masz?
-Jaeschke?
-Bawro
-Aha czyli obecnie go nie ma-pomyślałem, a właściwie powiedziałem, niestety
-Wojtek? Co ty kombinujesz?-zapytał Pit
-Jaaaa?? Nic -odpowiedziałem
-Nie zaliczysz Włodarczyk i trzymaj się od niej z daleka-powiedział Nowakowski
-To nie będzie takie łatwe-szepnąłem
Żadna dziewczyna nie zrobiła na mnie takiego wrażenia jak Laura, może i miała chłopaka, ale nie w Polsce, co już stawiało mnie w komfortowej sytuacji
-Ty Wronka, znasz tą Laurę?-zapytałem
-Nie zaliczyłem JESZCZE, jeżeli o to pytasz-zaśmiał się Andrzej
-A ty tylko o jednym-przewróciłem oczami
-A ty niby nie?
-Są w życiu ważniejsze sprawy niż łóżko-sam nie wierzyłem, że to powiedziałem
-Czyżbyś się zakochał? Chłopaki Włodi się zakochał-krzyknął środkowy, a mój wzrok skierował się na Nowakowskigo
-Zamknij ryj, wlace nie-zaprzeczyłem
-Trochę Cię znam stary-wróciliśmy do treningu. W między czasie na halę weszła Laura i inne dziewczyny. Laura cały czas się śmiała, wygupiała, było widać, że jest we właściwym miejscu i robi to co kocha.


--------
Powracam !!!
Przepraszam za taką dłuuuugą przerwę. Obiecuję, że się poprawię i rozdziały będę co tydzień. Z końcem szkoły przyszła mi wena, to chyba dobrze Xd tzn. Zależy dla kogo
Wojtek dużo namisza, obiecuję.
Buziaki 😘




1 komentarz:

  1. EJ EJ tylko niech LAURA TOMKA NIE ZDRADZI!!! Bo cię znajdę i się policzymy :* Ehhh... pożegnania. Też ich nie znoszę. Czekam na kolejny buziak :*

    OdpowiedzUsuń