wtorek, 5 lipca 2016

Rozdział 9

Przez dwa dni zdążyłam przekonać się jak wredna jest ta nowa psycholoszka amerykanów. Zachowuje się tak jakby to ona rządziła całą drużyną, przerywa trening i robi jakieś swoje głupie ekspertyzy. Może była ładna, ale mózgu to miała na wyczerpanie.
-Często bywasz u tej Jennifer?-zapytałam Tomka
-A ty znowu o tym, ile razy mam Ci powtarzać, że nie musisz być zazdrosna
-Tylko się pytam-odrzekłam
-Najczęstszym gościem to jest tam Matt, ale korzysta chyba z innych usług-zaśmiał się Jaeschke, a ja razem z nim. Nagle poczułam, że zbiera mnie na wymioty i szybko pobiegłam do łazienki. Nudności miałam już od kilku dni, okres spóźniał mi się kilka tygodni, wytłumaczeniem tego było jedno, jestem w ciąży. Następnego dnia razem z Aronem, Mattem i Tomkiem wybraliśmy się na wycieczkę po Krakowie.
-Ejjj, mogę jechać z wami?-wtrąciła się Jennifer, ubrana za przeproszeniem jak dziwka
-Nie, nie możesz-powiedziałam w myślach
-Jasne, wsiadaj-rzekł Thoams, a ja miałam ochotę udusić go gołymi rękoma.
No trudno jakoś musiałam znieść myśl o jej obecność, dla dobra wszystkich nie odzywałam się ani słowem.
-Możesz włączyć radio?-zapytała psycholoszka
-Nie mogę-odpowiedziałam
-Dlaczego?
-Bo to mój samochód, ja prowadzę, a muzyka mnie rozprasza-burknęłam
Jaeschke nie zważając na moje protesty włączył urządzenie.
-Czy ja mówię nie wyraźnie?-krzyknęłam
-Nigdy Ci to nie przeszkadzało
-Ale zaczęło
-Dobrze, przepraszam-rzekł przyjmujący.
Poczułam, że robi mi się słabo, zatrzymałam samochód i wyszłam zaczerpnąć świeżego powietrza.
-Wszystko w porządku?-dołączył do mnie Thomas
-Tak, przepraszam Cię, ale muszę zadzwonić-odeszłam na bok
-Cześć Julka, musimy się spotkać, najlepiej dzisiaj-odrzekłam
-Spoko, ale jutro u mnie w pokoju, bo dzisiaj mnie nie ma
-Pasuje i kup test-powiedziałam drżącym głosem
-O Boże czyli jednak-ucieszyła się moja przyjaciółka
-Ja mam nadzieję, że nie, dobra muszę kończyć-zakończyłam połączenie i wróciłam do auta, gdzie zabawa trwała w najlepsze, włączone radio, śmiechy, jednak kiedy weszłam wszysko ucichło.
-Dobrze już, włączcie to radio, skoro tak bardzo chcecie-uśmiechnęłam się.
Po 15 minutach byliśmy na miejscu. Ja jako, że w Wieliczce byłam 1000 razy, zostałam na zewnątrz, razem ze swoim myślami, co będzie jak okarze się, że jestem w ciąży, jak na to zareaguje Tomek i co dalej z moją karierą.
-Ładna ta Pani psycholog-przestraszył mnie Wojtek


-Jak Ci się tak podoba to idź do niej zagadaj, wygląda na taką, co dzisiaj w nocy będzie twoja-odparłam
-Wszystko okej?-zapytał siatkarz
-Tak, zamyśliłam się po prostu-odrzekłam
-Na pewno?-dopytywał
-Zamij się wreszcie własnym życiem-krzyknęłam i odeszłam.
*Perspektywa Wojtka*

Wiedziałem, że coś jest nie tak. Laura zawsze była uśmiechnięta, jadnak odkąd przyjechał Jaeschke ciągle chodzi przygnębiona.
-Siema stary-przywitałem się z Amerykaninem -Ja przychodzę do Ciebie w sprawie Laury, zauważyłeś, że ostatnio ciągle chodzi smutna?-zapytałem
-Nie, ale nie wiedziałem, że ty i Laura się kumplujecie, ona mówiła, że niezbty Cię lubi-fajnie, dobrze wiedzieć
-Mi też dużo mówiła
-Na przykład?-spytał Tomek
-Że Ci nie ufa i boi się, że ją zdradzisz-dodałem trochę od siebie, Może i tak nie mówiła, ale podobnie.
-Super, to wiesz co? Zajmi się swoim życiem i odpiepsz się od Laury
*Perspektywa Thomasa*

-Co on Ci mówił?-zapytała mnie wyraźnie przestraszona Laura
-Nic takiego, coś się stało, że jesteś taka blada?-odrzekłem
-Nie, zmęczona jestem-przytuliłem ją do siebie
-Laura-spojrzałem jej w oczy -Chce ci powiedzieć, że nie musisz być o mnie zazdrosna, ani bać się że Cię zdrazdę, bo liczysz się tylko ty, a to, że ja się spojrze na Jennifer, czy z nią porozmawiam, to przecież nic złego
-Wiem, ale ty nie widziesz jak ona się zachowuję, jak chodzi ubrana, jak wszystkich was prowokuje?
-Jak dla mnie to mogła by chodzić nawet nago, a i tak bym jej nie dotknął, bo kocham tylko Ciebie i zrozum to wreszcie-odnosiłem wrażenie, że mimo, iż jestem z Laurą już ponad pół roku, ona nadal uważała, że mógłbym ją zdradzić przy pierwszej lepszej okazji.
-Jeszcze jendno, chciałbym abyś to mi mówiła o wszystkich swoich obawach, a nie jakiemuś Wojtkowi-rzekłem
-Czyli jednak, nie rozmawialiście o niczym-słusznie zauważyła Laura
-Taka męska rozmowa-objąłem ją ramieniem i razem wróciliśmy do samochodu. Droga powrotna zchodziła nam w o wiele milszej atmosferze niż poprzednio.
*Perspektywa Laury*

Jutrzejszy dzień był dla mnie dniem sądu ostatecznego. Dzień ten może zmienić moje, nasze całe życie. Z niepokojem przed jutrem zamknęłam oczy.
-Kocham Cię-usłyszałam jeszcze głos Tomak
-Wiem, ja Ciebie też i przepraszam za te dzisiejsze fochy-obruciłam się w jego stronę
-Jennifer mogło się zrobić przykro-rzekł Tomek
-Super, na pewno jej nie będę przepraszać, bo jej nie lubię-oburzyłam się
-Dobrze już dobrze, dobranoc-ułożyłam się wygodnie na ramieniu Thoamsa i zasnęłam.
-Nawet nie wiesz jak bardzo mi tego brakowało-szepęłam, poczułam jeszcze pocałunek Tomka i jego lekki uśmiech potem usunęłam.
Następnego dnia rano Thoams poszedł na trening, a ja niestety do Julki.
-Siema, chodź od razu przejdźmy do rzeczy-szarpnęła mnie za rękę
-Przestań, ja wogóle nie chce robić tego testu-krzyknęłam
-Nie pamiętasz, jak byłyśmy małe to marzyłyśmy o tym, aby mieć dzieci, żartowałyśmy, że będziemy spotkały się z wózkami, gadały o różnych rzeczach, Laura, teraz to marzenie może się spełnić-zachciało mi się płakać
-Ja wiem, ale teraz mam inne marzenia, których przez ciążę nie będę mogła zrealizować-rzekłam
-To zrealizujesz je później chodź-nie miałam nic do przewiezienia, bo Julka zamknęła mnie w łazience i powiedziała, że nie wypuścić dopóki nie zrobie tego cholernego testu.
Bałam się cholernie się bałam, choć byłam prawie pewna, że wynik będzie pozytywny. Po 15 minutach, Jula łaskawie otworzyła mi drzwi.
-Sprawdź-podałam jej przedmiot, ta bez wahania wzięła go do ręki, aby zobaczyć wynik.
-Boże Laura, jesteś w ciąży!!-krzyczała
-Super-usiadłam złamana na kanapie i zaczęłam płakać
-Czemu płaczesz? Przecież to super, Tomek też się ucieszy
-Julka, ja nie mogę być w ciąży!!! Ja nie jestem gotowa, mam teraz inne cele-zaczęłam panikować
Nagle do pokoju wpadł Jaeschke
-Laura? Będziemy mieli dziecko?-zapytał
-Tak-wyszlochałam
-Kochanie, to super-Tomek, był bardzo szczęśliwy, gdybym ja zaszła w ciążę w innych okolicznościach.
-Co super? Thomas ja mam teraz mistrzostwa, potem miałam jechać na igrzyska, miałam zdobyć medale, ja nie chce tego dziecka, rozumiesz?, nie teraz-płakałam coraz bardziej
-Laura, uspokój się, nie na tych mistrzostwach to na następnych, zobaczysz wszystko będzie dobrze-Tomek mocno mnie przytulił
-Nic nie będzie dobrze, tobie łatwo mówić, ty sobie pojedziesz do Rio, a mnie zostawisz ze wszystkim samą, będziesz realizował swoje marzenia, a ja będę siedziała z brzuchem przed telefonem, nie chce takiego życia-to nie jest tak, że ja nie chce mieć dzieci, albo że ich nie lubię, po prostu nie teraz. Dlaczego teraz?, kiedy przechodzę przez najtrudniejszy okres w życiu, kiedy nie układa mi się Tomekiem, kiedy chciałam wreszcie spełnić swoje marzenia.
-Ja wiem jak dla Ciebie ważny jest taniec, że jest dla Ciebie całym życiem, ale będziemy mieli dziecko, kochamy się, czy może być coś piękniejszego?-trochę się uspokoiłam
-Ja nie wiem czy jestem gotowa-odrzekłam
-Przejdziemy przez to razem, przecież Cię samej z tym nie zostawię-odparł Tomek
-Możesz wyjść? Chce sobie wszystko przemyśleć, proszę
-Dobrze, pamiętaj, że Cię kocham-pocałował mnie w czoło i wyszedł.
Miałam takie chwilowe myśli, że wyobrażałam sobie mnie i Tomka spracerujących gdzieś po parku, a koło nas biega taki mały szkrab, to były bardzo fajne obrazki, można by powiedzieć prawdziwej kochającej się rodziny. Z drugiej strony była moja pasja. Całe życie trenujesz po to, aby zdobywać medale, puchary. Czasami uniemożliwia Ci to kontuzja, czasami inne sprawy, choćby takie jak moja. Pogłaskałam się po brzuchu, ta myśl, że to dziecko Thomasa, to, że się nie przestraszył, że jest przy mnie, sprawiała, że chciałam urodzić to dziecko.
-Ale ja Ci zazdroszczę wiesz-w pokoju zjawiła się Julka
-Czego?
-Tego, że masz przy sobie faceta i nie jesteś z tym sama-odrzekła moja przyjaciółka
-Powiedz Wojtekowi, że to jego dziecko, może jak się spotkacie kilka razy, to coś do siebie poczujecie
-Nie ma takiej opcji kochana, a ty przestań ryczeć i weź się garść-podała mi rękę, a ja mocno ją uścisnęłam, można by powiedzieć, że wracałam do żywych.
*Perspektywa Thomasa*

Zbliżała się godzina 19:00 nie widziałem czy wracać do Laury, czy jeszcze poczekać, aż ochłonie.
-Tomek, co się tak włuczysz?-podeszła do mnie Jennifer
-Będę ojecem-uśmiechnąłem się
-Yghm, że co?-zachłysnęła się
-Laura jest w ciąży, będziemy mieli dziecko, co w tym dziewnego?-zapytałem
-Nie no nic, tylko jaką masz pewność, że to twoje dziecko? Przecież Ciebie nie było teraz w Polsce-rzekła Jennifer
-Co ty pierdolisz? Laura, miała rację, ty jesteś jakaś nienormalna-chociaż?, przeszedł mi przez głowę Włodarczyk, ale nie to niemożliwe. Kiedy usłyszałem czyjeś śmiechy, obruciłem się w stronę odchodzących głosów, okazało się, że to Laura.
-Kochanie i co, wszystko w porządku?-pobiegłem do niej
-Kocham Cię i wieże, że razem przez to przejdziemy-rzuciła się na mnie
-Ja Ciebie też kocham, bardzo-
Złapała mnie za rękę i razem ruszyliśmy w stronę pokoju.
-Nie wiem, jak ty to zrobiłaś, ale dzięki-szepnąłem do Julii
-Nie ma za co, zawsze do usług-puściła mi oczko, po czym zniknęła za drzwiami.
Wróciliśmy do pokoju, Laura od razu położyła się do łóżka, widać było, że jest tą całą sytuacją bardzo zmęczona. Nie tak wyobrażałem sobie dzień, w którym dowiemy się, że zostaniemy rodzicami. Z drugiej strony, Laura miała przed sobą dwie ważne imprezy, na które chciała pojechać, mogłem postawić się w jej sytuacji, bo to tak, jakbym ja nie pojechał na Igrzyska przez kontuzję, ale w końcu dziecko, to nie kontuzja.
Położyłem się obok niej i mocno przytuliłem.
-Uśmiechnij się, bo nie mogę na Ciebie patrzeć, jak jesteś taka smutna-odrzekłem, a ona posłusznie wykonała moją prośbę
-Poradzimy sobie?-zapytała mnie ze świeczkami w oczach
-No pewnie, że tak, będziemy super rodzicami, zbaczysz-byłem pewny, że Laura to ta jedyna
-Ciekawe czy to będzie chłopczyk, czy dziewczynka-uśmiechała się, chyba zaczęła wracać ta Laura sprzed mojego wyjazdu
-Nie wiem, ale na pewno będzie piękne, po tatusiu
-Hahaha no chyba po mamusi-zaśmiała się
-Może będą bliźniaki, to jedno będzie po mnie, a drugie to tobie
-Taaa, jasne, a ciekwe kto to będzie rodził?-zapytała
-No, jak to kto?-spojrzałem na nią, widać było, że nadal jest przygnębiona -Oj Laura, Laura-westchnąłem
-Hmm?
-Kocham Cię wiesz? Nigdy nie sądziłem, że któraś kobieta zawrócić mi tak w głowie jak ty
-Ja wszystkim potrafię zawrócić w głowie-spojrzała się na mnie uśmiechając się
-Niestety-musnąłem jej nos

Po kilku minutach zasneliśmy.

----------------
9 rozdział oddaję w wasze ręce. Chyba nareszcie mnie natchnęło.

1 komentarz:

  1. Nie mam weny na komentarz więc powiem tylko, że rozdział za krótki :*

    OdpowiedzUsuń